Uwielbiam prawie wszystko o zimie. Uwielbiam chłodniejszą pogodę, uwielbiam śnieg, który spada, by pokryć ziemię i gałęzie drzew, i uwielbiam brać pod uwagę, że mogę być na zewnątrz i cieszyć się wyjątkową porą roku. Nie ma nic lepszego niż długie zimowe wędrówki lub spędzanie kilku godzin poza budową bałwana z dziećmi lub przyjaciółmi. Mimo że uwielbiam być na zewnątrz, czasami zimne powietrze dociera do mnie i potrzebuję chwili przerwy. Moim ulubionym sposobem na rozgrzewkę po zimnym popołudniu jest delektowanie się filiżanką gorącej czekolady.

Nie jestem pewien, co to jest o gorącej czekoladzie, którą tak bardzo kocham. Wydaje mi się to idealnym napojem: ciepłym, kremowym, mlecznym i wypełnionym dużą ilością czekolady. Czego tu nie kochać? Mam przyjaciół, którzy wolą latte lub filiżankę herbaty. Nigdy nie zobaczysz, że jestem niewierny wobec mojego ulubionego napoju. Niezależnie od tego, czy jestem w domu, pracuję, czy odwiedzam znajomych w lokalnej kawiarni, to zawsze będę wybierał gorącą czekoladę.

Sądzę, że częściowo dlatego, że tak bardzo kocham gorącą czekoladę, ponieważ przypomina mi to moje dzieciństwo. Mam wiele miłych wspomnień o mamie, która podaje mi filiżankę gorącej czekolady po długim dniu grania na zewnątrz, a czasami, jeśli mam szczęście, po zwykłym zimowym dniu bez żadnego powodu. Po tym, jak mama wymieszała składniki (cokolwiek to było), dodałem pianki na wierzch. Kochałem tę część. Mogłem przyozdobić kubek gorącej czekolady tak dużą ilością malutkich śliwek, jak chciałem. Po eksperymentach z kilkoma ilościami mleczek w mojej gorącej czekoladzie, pamiętam wreszcie, że udało mi się osiągnąć trzynaście jako idealna liczba do umieszczenia w mojej filiżance. W przeciwieństwie do większości ludzi, liczba trzynasta była dla mnie magiczną liczbą, a przynajmniej magiczna z powodu sposobu, w jaki te trzynaście sprawiło, że moja gorąca czekolada stała się jeszcze lepsza.

Jako dorosły nadal tak samo lubiłem gorącą czekoladę. Uwielbiam wracać do domu z długiego dnia pracy i zatrzymywać się w kuchni, aby zrobić idealną filiżankę. Mam specjalną recepturę, z której korzystam od kilku lat i która po prostu ciągle smakuje lepiej. Przyjaciele i rodzina poprosili mnie o udostępnienie, ale nie mogę się do tego zmusić. Może gdyby docenili gorącą czekoladę tak samo jak ja, to wpuściłbym ich w sekret. Do tego czasu zachowam dla siebie przepis i cieszę się, że zapraszam ich do wspólnej dobrej rozmowy nad moją słynną gorącą czekoladą. Chyba nawet pozwolę im włożyć własne pianki i spróbować znaleźć własną idealną